Maj kontra październik – dwie różne rozmowy o tym samym kalendarzu
Poniedziałek w maju, godzina 10:14. Dyrektor marketingu pije drugą kawę, czyta maila o nowej kampanii i zerka na tablicę projektów na trzeci kwartał. Jest tam dziesięć zadań. Kalendarz na 2027 rok nie jest jeszcze nawet na liście.
Wtorek w połowie września, godzina 17:40. Ten sam dyrektor marketingu, ta sama tablica projektów. Tylko zadań jest już piętnaście, z czego pięć z deadline’ami na grudzień. Kalendarz na 2027 rok wskoczył dziś rano na pierwsze miejsce, bo ktoś z zarządu zapytał na statusowym, czy są już zaprojektowane.
Różnica między majowym a wrześniowym kalendarzem nie polega na tym, że we wrześniu jest gorzej. Polega na tym, że we wrześniu jest po prostu więcej wszystkiego. Kalendarz, który mógł być rozłożoną na pięć miesięcy spokojną decyzją, staje się czwartym pożarem w kolejce.
Ten artykuł jest dla osoby, która pamięta, jak wyglądał proces zamawiania kalendarzy w październiku i listopadzie 2025 roku. I która nie chce powtarzać tego w tym roku.
Z tego artykułu dowiesz się: kiedy najlepiej rozpocząć rozmowę o kalendarzach na 2027, co decyduje o tym czy projekt będzie autorski czy z katalogu, dlaczego mimo Google Calendar polskie firmy nadal zamawiają setki tysięcy egzemplarzy rocznie, jak wygląda kreator kalendarzy, dla jakich firm Art Open Studio Reklamy je tworzy i jak zamówić Wasze egzemplarze bez zbędnych maili. Bez koloryzacji.
Czym jest sezon kalendarzy firmowych B2B
Sezon kalendarzy firmowych B2B w Polsce trwa od maja do października. To okres, w którym agencje reklamowe i drukarnie planują, projektują oraz produkują kalendarze książkowe i ścienne, które trafiają na biurka klientów i pracowników w grudniu.
To także czas, w którym agencje i drukarnie otrzymują najwięcej zleceń oraz próśb o projekty i produkcję kalendarzy. Im później w sezonie, tym kolejki dłuższe, terminy ciaśniejsze, a każda kolejna prośba o „wciśnięcie nas między inne zamówienia” staje się trudniejsza do zrealizowania.
Sezon ma taki, a nie inny kształt z powodu fizyki produkcji. Druk wielokolorowy, oprawa twarda, tłoczenia, lakier UV, złota folia 3D, barwione brzegi, papiery specjalne – to procesy, które wymagają czasu. Każdy z tych procesów ma swój minimalny cykl produkcyjny i swoje miejsce w kolejce u dostawców papieru, opraw i wykończeń.
Skala tego sezonu w Polsce jest większa, niż większości osób się wydaje. Nasz partner produkcyjny Pier Luigi sprzedał w 2025 roku ponad 800 tysięcy kalendarzy książkowych. To jest jedna firma, na jednym rynku. Pomnożone przez wszystkich liczących się producentów daje obraz tego, dlaczego w październiku zaczynają się tygodniowe poślizgi, a w listopadzie zaczyna się rozmowa „spróbujemy zdążyć przed świętami”.
Pełny sezon dzieli się na trzy fazy. Pierwsza to planowanie i brief (maj). Druga to projekt i akceptacja (czerwiec, lipiec). Trzecia to produkcja (sierpień, wrzesień). W październiku do tych trzech faz dochodzi czwarta, której nikt nie zaplanował: kolejka.
W kolejnej sekcji opisujemy, co konkretnie dzieje się w każdym z tych miesięcy.
Jak powstaje kalendarz firmowy – sześć miesięcy od briefu do dostawy
Maj – spokojny brief
W maju nikt nie pyta o kalendarz. Zarząd ma na głowie inne tematy. Marketing ma czas na rozmowę o pomyśle, nie tylko o terminie. Możesz spokojnie zastanowić się, czy kalendarz na 2027 rok ma być kontynuacją zeszłorocznego, czy nowym otwarciem. Czy chcecie papier klasyczny offset, papier z kamienia, z łusek sosny, czy może z trawy. Czy oprawa ma być twarda, eko, ze skórą, czy z tkaniną premium. Maj to miesiąc, w którym pytanie „a co byłoby fajne” ma sens.
Czerwiec, lipiec – projekt i akceptacja
To moment, w którym brief zamienia się w realny projekt. Autorskie wzory, nie szablony z katalogu. Dwie lub trzy rundy poprawek, w których możesz spokojnie zmienić zdanie po pierwszym layoucie. Czas na rozmowę o detalach: gdzie ma być logo, ile stron ma być personalizowanych, jak wygląda wyklejka, czy chcecie wpisane święta firmowe albo daty kluczowych eventów. Wakacje pozwalają wszystkim po obu stronach pracować bez paniki.

Sierpień, wrzesień: -produkcja
Druk wielokolorowy, oprawa, tłoczenia wielkoformatowe, lakier UV, złota folia 3D, barwione brzegi. To są procesy, których nie da się skompresować. Kalendarz, na który zamówienie złożyłeś wcześnie, ma już zarezerwowane miejsce w kolejce produkcyjnej u dostawców papieru, opraw i wykończeń. Kalendarz zamawiany w październiku konkuruje już o resztki dostępności.
Październik – rośnie kolejka
Większość firm dopiero teraz orientuje się, że za dwa miesiące są święta. Zaczynają się briefy, które powinny być w maju. Drukarnie zaczynają mówić o oknach produkcyjnych za trzy, cztery, pięć tygodni. Pierwsze odpadają papiery specjalne, bo dostawcy ich już nie mają. Drugie odpadają wykończenia premium, bo nie mieszczą się w terminie. Trzeci wybór, który odpada, to liczba rund poprawek: zostaje jedna, czasem zero.
Listopad – „spróbujemy zdążyć przed świętami”
To zdanie słyszymy każdego roku. Zwykle pada w środę po południu, kiedy dyrektor marketingu po raz piąty wraca do nas z pytaniem, czy są jeszcze jakieś szanse. Szanse zwykle są, ale na produkt z katalogu, w prostej oprawie, bez tłoczeń, bez specjalnego papieru, bez autorskiego projektu. Czyli na kalendarz, który dotrze na czas, ale nie będzie tym kalendarzem, który chcieliście zrobić w maju.
Co ma wpływ na wygląd kalendarza firmowego? Papier, oprawa, personalizacja czy wykończenia?
Kalendarz książkowy to nie jeden produkt. To zestaw decyzji, z których każda zmienia ostateczny efekt. Cztery z nich są najważniejsze.
Papier. Większość kalendarzy w Polsce wciąż drukuje się na klasycznym papierze offsetowym. Ale to nie jest jedyna opcja. Papier z kamienia (z mielonego węglanu wapnia, bez celulozy i wody w produkcji), papier z łusek sosny, papier z trawy, papiery z recyklingu. Każdy z nich daje inny dotyk, inny kolor, inny komunikat marki. Każdy też wymaga innego okna zamówieniowego u dostawcy.
Oprawa. Twarda, miękka, ze skóry naturalnej, z tapicerki introligatorskiej, z tkaniny premium, z okleiny eko. Z tłoczeniem na okładce, z grawerowaną blaszką, z logo w wersji metalicznej. Oprawa to ten element kalendarza, który widzi klient zanim go otworzy.
Personalizacja środka. Wkładki z historią firmy. Dedykowane święta firmowe. Daty eventów, które organizujecie. Logo na każdej stronie kalendarza. Personalizowane wyklejki na początku i na końcu. Blok kalendarza z nadrukiem w kolorystyce identyfikacji wizualnej. To wszystko zamienia kalendarz z gadżetu w narzędzie komunikacji marki przez 365 dni w roku.
Wykończenia. Lakier UV punktowo na logo, żeby łapał światło. Tłoczenie wielkoformatowe na całej okładce. Złota lub srebrna folia 3D. Barwione brzegi w kolorze marki. Hotstamping. Personalizowane tasiemki i gumki. Te detale są tym, co odróżnia kalendarz „z katalogu” od kalendarza zaprojektowanego dla konkretnej firmy.
Każda z tych czterech decyzji ma swój koszt czasowy. W maju masz na nią dwa tygodnie. W październiku masz na nią jedno popołudnie.
Dlaczego firmy nadal zamawiają kalendarze książkowe w erze Google Calendar?
Każdy ma w telefonie Google Calendar, Outlook albo Apple Calendar. A jednak w grudniu każdego roku polskie firmy zamawiają setki tysięcy kalendarzy książkowych. Nasz partner produkcyjny Pier Luigi sprzedał w 2025 roku w Polsce ponad 800 tysięcy egzemplarzy. To liczba pochodząca tylko od jednego producenta, a realna skala polskiego rynku jest dużo większa. To nie jest sentyment do papieru. To jest funkcja, której digital nie zastępuje.

Notowanie odręczne aktywuje inną pamięć niż wpisywanie. Spotkanie zaplanowane w papierowym kalendarzu jest lepiej zapamiętane niż to dodane swajpem w telefonie. Plan tygodnia rozpisany na rozkładówce daje perspektywę, której nie daje wertykalna lista w aplikacji. To są mikroróżnice, ale dyrektorzy, członkowie zarządu i project managerowie pracują właśnie z tych mikroróżnic. Dlatego w 2026 roku biurka prezesów wyglądają tak samo jak w 2016 – kawa, laptop, kalendarz.
Z punktu widzenia firmy, która kalendarze zamawia, jest jeszcze drugi powód. Kalendarz książkowy z logo Waszej firmy jest na biurku klienta przez 365 dni. Nie 5 sekund, jak baner reklamowy. Nie 30 sekund, jak nagranie wideo. 365 dni codziennej obecności marki w polu wzroku odbiorcy. Żaden inny nośnik nie ma takiego współczynnika ekspozycji. To dlatego LIDL, KGHM, Compensa, DeLaval i dziesiątki innych firm rok w rok wracają po nowe egzemplarze.
I jest jeszcze argument trzeci, coraz ważniejszy. Współczesne kalendarze książkowe nie są „zwykłym papierem”. Papier kamienny, z którego produkujemy część naszej oferty, oszczędza w przeliczeniu na tonę 34 litry wody, 75 kilogramów zanieczyszczeń, 19 kilogramów odpadów i 477,5 kilowatogodzin energii względem klasycznego papieru z celulozy. W epoce raportowania ESG i obowiązków wynikających z dyrektywy CSRD kalendarz firmowy w 2027 roku to także argument w sprawozdaniu środowiskowym.
Czego może zabraknąć, gdy zamawiasz kalendarze w październiku?
Druga strona tego samego tematu. Co konkretnie może odpaść z Waszego kalendarza firmowego, jeśli rozmowa zacznie się dopiero w październiku.
Może zabraknąć papieru z kamienia, papieru z łusek sosny i papierów eko z importu. Dostawcy specjalistycznych papierów nie produkują ich w trybie ciągłym, zamówienia idą partiami, a w okolicach listopada partie sezonowe są już rozdysponowane.
Może zabraknąć wykończeń premium. Tłoczenia wielkoformatowe, złota folia 3D, barwione brzegi, hotstamping: każde z tych wykończeń wymaga osobnej operacji u dostawcy. Jedna może wypaść z terminu, druga może wypaść też. Zostają wykończenia standardowe.
Może zabraknąć czasu na poprawki. Trzy rundy poprawek zostają jedną. Czasem zerową, bo pierwsza wersja musi pójść do druku, bo inaczej kalendarze nie dotrą przed świętami.
Może zabraknąć spokoju po Waszej stronie. Brief pisany w piątek po południu. Projekt akceptowany w niedzielę wieczorem. Dwa inne projekty przesunięte na koniec roku, żeby zrobić miejsce dla kalendarza, który mógł zostać zamówiony w maju.
Może zabraknąć też dobrej ceny. Drukarnie, dostawcy papieru i opraw w październiku mają już zarezerwowane moce produkcyjne. Wcisnięcie projektu w gotową kolejkę kosztuje, i ten koszt zawsze trafia ostatecznie do faktury. W maju cena jest skalkulowana spokojnie. W listopadzie zawiera koszt tego, że ktoś musi przeorganizować swój tydzień.
„Spróbujemy zdążyć przed świętami”. To zdanie słyszymy w naszym biurze każdego roku. Zwykle pada w środę po południu, w listopadzie. Szanse zwykle są, ale na produkt z katalogu, w prostej oprawie, bez tłoczeń, bez specjalnego papieru, bez autorskiego projektu. Czyli na kalendarz książkowy, który dotrze na czas, ale nie będzie tym kalendarzem, który chcieliście zrobić w maju.
Wybór terminu zamówienia to nie jest wybór między „lepszym a gorszym kalendarzem”. To wybór między spokojną decyzją a kolejnym pożarem.
Dla jakich firm tworzyliśmy kalendarze książkowe?
Tworzymy kalendarze książkowe dla firm z bardzo różnych branż. Dla każdej z nich kalendarz firmowy pełni trochę inną rolę: narzędzia komunikacji z partnerami, prezentu jubileuszowego, elementu identyfikacji wizualnej, codziennego nośnika marki.
Tworzyliśmy dla LIDL: duża sieć handlowa, dla której personalizacja kalendarza to element komunikacji z partnerami biznesowymi. Tworzyliśmy dla KGHM: jubileuszowy kalendarz z okazji sześćdziesięciolecia spółki, w którym każdy detal projektu odwoływał się do historii firmy. Tworzyliśmy dla Kolei Dolnośląskich: kalendarz wpisany w szerszą identyfikację wizualną przewoźnika, razem z notesami i pozostałymi nośnikami marki. Tworzyliśmy dla Compensy i DeLavalu: ubezpieczenia i rolnictwo z automatyką, dwie zupełnie różne branże, dwa zupełnie różne podejścia do tego, co ma się znaleźć w środku kalendarza i jak ma wyglądać oprawa.
To tylko kilka przykładów spośród dziesiątek realizacji kalendarzy książkowych, które przeszły przez nasze biuro. Pełna galeria, z konkretnymi okładkami, oprawami i wykończeniami, dostępna jest w portfolio kalendarzy książkowych Art Open Studio Reklamy.
Skala produkcji ma znaczenie. Nasz partner produkcyjny Pier Luigi sprzedał w 2025 roku ponad 800 tysięcy kalendarzy książkowych. Dla Was to oznacza trzy rzeczy: pozycję negocjacyjną wobec dostawców papieru, opraw i wykończeń; zarezerwowane okna produkcyjne na sezon 2027; doświadczenie w realizacji zarówno małych nakładów (kilkadziesiąt sztuk dla kancelarii czy stowarzyszenia) jak i dużych (kilka tysięcy sztuk dla korporacji).



Co znaczy zaufanie firm B2B do Art Open Studio Reklamy?

Wybór agencji do projektu kalendarzy firmowych to nie jest decyzja na jeden sezon. To wybór partnera, do którego wracacie co roku, bo kalendarz na 2027 będzie miał kontynuację w 2028, 2029 i tak dalej. Dlatego warto wiedzieć, z kim macie do czynienia.
Agencja reklamowa Art Open Studio Reklamy powstała 1 sierpnia 2012 roku we Wrocławiu i nieprzerwanie działa już ponad 13 lat. Przez nasze biuro przeszło już 14 sezonów kalendarzowych. Wiemy, jak wygląda maj, jak wygląda październik i jak wygląda listopad. Założycielem i Prezesem Zarządu jest Jacek Wiśniewski.
Art Open Studio Reklamy to firma, której zaufały takie marki jak LIDL, KGHM, Koleje Dolnośląskie, Compensa, DeLaval i blisko 250 innych firm, które przez te kilkanaście lat składały nam kolejne zamówienia. To są firmy, które wracają do nas rok po roku po nowe projekty. Na profilu Art Open w Google znajdziecie 134 opinie wystawione przez naszych klientów: wszystkie publiczne, z imionami osób, które je zostawiły, i z nazwami firm, dla których pracowaliśmy. To są opinie, których nie da się kupić ani podrobić.
W tym roku Art Open Studio Reklamy otrzymało od Pier Luigi nagrodę Platynowego Dystrybutora: najwyższe wyróżnienie producenta dla swoich partnerów dystrybucyjnych w Polsce. To oznacza dwie rzeczy konkretnie dla Was: dostęp do pełnego portfolio papierów, opraw i wykończeń Pier Luigi oraz priorytet w kolejce produkcyjnej. W sezonie, kiedy w październiku kończą się papiery specjalne, mamy do nich dostęp dłużej niż inne agencje.
Otrzymaliśmy też wyróżnienia za pracę projektową: międzynarodową nagrodę ZoomArt za kalendarz nietypowy, w pełni spersonalizowany, oraz certyfikat „Wiarygodny Partner” przyznawany firmom propagującym uczciwe zachowania w biznesie.
Posiadamy własny dział graficzny i administracyjny: wszystkie projekty kalendarzy książkowych powstają u nas, nie u podwykonawców. Wasze pomysły idą do osób, z którymi rozmawiacie bezpośrednio, a nie przez trzy łańcuchy podzlecenia. To samo dotyczy obsługi klienta: Wasz opiekun w Art Open to jedna osoba prowadząca Wasz projekt od briefu do dostawy.
Jak zamówić kalendarze książkowe i firmowe 2027 w Art Open Studio Reklamy?
Zamówienie kalendarzy firmowych w Art Open Studio Reklamy sprowadza się do trzech kroków. Nie ma w tym żadnego haczyka i nie wymaga żadnej specjalistycznej wiedzy po Waszej stronie.
Krok 1. Wybierzcie ścieżkę startu. Macie dwie.
Pierwsza to klasyczne zapytanie ofertowe przez formularz na stronie artopen.pl. Opisujecie potrzebę w kilku zdaniach, my się odzywamy z kolejnymi pytaniami i pierwszymi propozycjami. Zapytanie online daje 10 procent rabatu na pierwsze zamówienie.
Druga to nasz darmowy Kreator Kalendarzy – autorskie narzędzie Art Open Studio Reklamy, którego nie znajdziecie u innych agencji. W kreatorze sami wybieracie wszystko, co da się wybrać. Kreator zamienia trzy maile w trzy kliknięcia, zwłaszcza jeśli już z grubsza wiecie, czego chcecie, i potrzebujecie tylko narzędzia, które to złoży.
Co konkretnie konfigurujecie w kreatorze: format kalendarza (7 standardowych: A4, A5, A6, B5 i pozostałe), typ okładki (miękka, twarda, elastyczna), materiał okładki (okleiny introligatorskie w wielu kolorach i fakturach albo oprawy papierowe, w tym z papierów ekologicznych), grzbiet (twardy lub miękki), tasiemkę 3 mm w 14 standardowych kolorach, gumkę zamykającą w rozmiarach 7, 10 lub 15 mm w 15 standardowych kolorach, uchwyt na długopis w 15 kolorach gumki, narożniki (proste lub zaokrąglone, dotyczy okładek i kartek), krawędzie z indywidualnym drukiem CMYK.
Wewnątrz kalendarza wybieracie: do 3 języków jednocześnie spośród 9 standardowych, kolory marki w CMYK, znak wodny w dowolnym miejscu, font (standardowo Roboto Medium, ale można zmienić na dowolny używany przez Waszą firmę), notatki w kropki, kratkę, półkratkę lub linie, logo lub dowolną grafikę w predefiniowanym miejscu.
Widzicie, jak będzie wyglądał Wasz kalendarz, zanim wyślecie cokolwiek do wyceny. To zmienia całą rozmowę: zamiast „proszę o wycenę kalendarza w formacie A5 z twardą oprawą” piszecie „proszę o wycenę konfiguracji X”, a konfiguracja X jest już w pełni zaprojektowana. O tym, jak cyfrowe narzędzia skracają proces zamawiania B2B z dni do minut, piszemy szerzej w osobnym artykule.
Krok 2. Brief i wybór komponentów. Po pierwszym kontakcie rozmawiamy o tym, czym ma być ten kalendarz dla Waszej firmy. Wybieramy format, papier, oprawę, sposób personalizacji środka, wykończenia. Tu zapada większość decyzji projektowych. Jeśli zaczynacie wcześnie, jest to spokojna rozmowa rozłożona na dwa-trzy tygodnie. Jeśli zaczynacie późno, jest to jedno popołudnie.

Krok 3. Projekt, akceptacja, produkcja. Nasz zespół graficzny przygotowuje autorski projekt. Wy akceptujecie po dwóch-trzech rundach poprawek (lub po jednej, jeśli pierwszy strzał trafi). Projekt idzie do druku, oprawy, wykończenia. Gotowe kalendarze trafiają pod wskazany adres: jeden lub wiele, w Polsce i poza nią.

Najczęstsze pytania
Kiedy najlepiej zamawiać kalendarze książkowe i firmowe na 2027 rok?
Optymalny moment na rozpoczęcie rozmowy o kalendarzach książkowych dla firmy to maj-czerwiec roku poprzedzającego. Wtedy macie pełen wybór papierów, opraw i wykończeń, dwie-trzy rundy poprawek projektowych, a produkcja idzie spokojnie w sierpniu-wrześniu. Zamówienia składane w październiku i listopadzie są ograniczone dostępnością materiałów i terminami druku.
Ile kosztuje firmowy kalendarz książkowy?
Cena kalendarza firmowego zależy od kilku czynników: nakładu (im większy, tym niższa cena jednostkowa), rodzaju oprawy (twarda, miękka, skóra naturalna, materiały premium), papieru bloku, zakresu personalizacji, zastosowanych wykończeń (tłoczenia, lakier UV, złota folia, barwione brzegi) oraz terminu realizacji. Po opisaniu Waszych potrzeb przygotowujemy indywidualną wycenę.
Jaki jest minimalny nakład kalendarzy książkowych dla firmy?
Realizujemy zamówienia od kilkudziesięciu sztuk (np. dla kancelarii prawnych, stowarzyszeń, małych firm rodzinnych) do kilku tysięcy sztuk (dla korporacji i dużych organizacji). Minimalny nakład zależy od wybranej oprawy i wykończeń.
Czy można zamówić kalendarz z autorskim projektem?
Tak, i to jest nasza specjalność. Projektujemy autorskie kalendarze od podstaw, nie wybieramy z katalogu. Personalizacja może obejmować logo na każdej stronie, dedykowane święta firmowe, wpisane daty Waszych eventów, wkładki z historią firmy, indywidualne wyklejki i blok kalendarza w kolorystyce Waszej identyfikacji wizualnej.
Co to jest papier z kamienia?
Papier z kamienia (Stone Paper) produkowany jest z mielonego węglanu wapnia. Nie wymaga drewna, wody ani wybielaczy w procesie produkcji. Jest wodoodporny, odporny na rozdarcia i naturalnie biały. To popularny wybór dla firm budujących wizerunek odpowiedzialny środowiskowo. Oprócz papieru z kamienia oferujemy też papier z łusek sosny, z trawy i z recyklingu.
Czym różni się kalendarz książkowy od ściennego dla firmy?
Kalendarz książkowy to format codziennego użycia: leży na biurku, kierowca wozi go w samochodzie, prezes ma go w teczce. Służy do zapisywania spotkań, notatek, planowania. Kalendarz ścienny pełni rolę bardziej dekoracyjną i informacyjną: wisi w widocznym miejscu w biurze lub recepcji, pokazuje cały miesiąc na rzut oka. Obie formy mogą być personalizowane, ale realizują inne cele komunikacyjne marki.
Jak długo trwa produkcja kalendarzy książkowych dla firmy?
Sam proces produkcji (druk, oprawa, wykończenia, dostawa) trwa zazwyczaj 4-6 tygodni od akceptacji finalnego projektu. Wcześniej dochodzi faza briefu i projektu (2-4 tygodnie). Łącznie od pierwszego kontaktu do dostarczonego kalendarza firmowego minimum 6-10 tygodni przy spokojnym tempie. Im wcześniej zaczynacie, tym więcej oddechu na każdym etapie.
Czy Art Open Studio Reklamy robi kalendarze książkowe dla małych firm?
Tak. Wśród naszych klientów są zarówno korporacje (jak KGHM, LIDL, DeLaval), jak i mniejsze firmy, kancelarie, stowarzyszenia. Nakłady od kilkudziesięciu sztuk wzwyż. Małe nakłady często wybierają oprawy premium i bardziej rozbudowaną personalizację, bo każdy kalendarz książkowy trafia do konkretnego, wybranego odbiorcy.
Czy logo może być na każdej stronie kalendarza książkowego?
Tak. Logo może pojawiać się na okładce (w wersji tłoczonej, lakierowanej, w złotej folii), na wyklejkach, w stopce każdej strony, na zakładkach, na blaszce, na tasiemce, na gumce zamykającej. Pełną personalizację zaprojektujemy podczas briefu.
Jakie wykończenia można zastosować w kalendarzu firmowym?
Najczęściej wybierane wykończenia to: tłoczenie wielkoformatowe na okładce, lakier UV punktowy (np. tylko na logo), złota lub srebrna folia 3D, hotstamping, barwione brzegi w kolorze marki, personalizowane tasiemki i gumki, grawerowane blaszki, foliowanie. Każde wykończenie ma własny czas produkcji u dostawcy: przy wcześniejszym zamówieniu wszystkie są dostępne, przy późnym zwykle zostają tylko podstawowe.
Czy można zamówić kalendarze książkowe do dystrybucji w całej Polsce?
Tak. Realizujemy zamówienia z dostawą pod jeden adres lub pod wiele adresów jednocześnie (np. do oddziałów regionalnych, do biur partnerów, do konkretnych odbiorców z listy). Działamy z klientami w całej Polsce i poza nią. Gdziekolwiek jesteście, dowieziemy projekt, próbki i gotowy kalendarz książkowy.
Co zrobić, jeśli zostawiłem zamówienie kalendarzy książkowych na ostatnią chwilę?
Napiszcie lub zadzwońcie. Zwykle udaje się znaleźć rozwiązanie, choć na późnym etapie sezonu wybór jest węższy: standardowe oprawy zamiast premium, klasyczny papier zamiast specjalistycznego, prostsze wykończenia. Nie obiecujemy cudów, ale obiecujemy szczerą rozmowę o tym, co jest realne w Waszym terminie.


